Najnowsze Wpisy

polamka69 Komentarze (1)
04. stycznia 2009 00:57:00
linkologia.pl spis.pl

już po naszym boskim zajopkowym zlocie! było cudownie :)

kocham tych ludzi.

łączy nas ta wielka Miłość do tej najpiękniejszej Muzyki! (i do pewnej Pani)  :)

------------------------------------------------------------------------------------

zlot zlotem, ale życie toczy się dalej.

chwila oddechu w cafe szafe (cudowne miejsce!), chwila zapomnienia w magicznym Krakowie, zostały miłe wspomnienia i nadzieja na kolejne spotkania. kilka godzin przerwy i znowu wracam do swoich rozmyślań na temat "niestetyczności" życia.

przeczytałam kolejną straszną historię... strata trójki dzieci... i to w taki sposób... tak..., mój Boże, jak okrutnie!!!!! :(

ile już różnych historii o cierpieniach przeczytałam? a o ilu nigdy się nie dowiem? ile strasznych rzeczy już się stało... a ile jeszcze się stanie...

ale przecież to MUSI mieć jakiś sens!!!!!!! MUSI!!!!!!!!!!!

spać po nocach nie umiem, bo wciąż rozmyślam. dlaczego? i jak im pomóc? wszystkim i tak nie pomogę... koncentrowanie się na czyichś tragediach, stało się sposobem "zapomnienia" o własnej.

zresztą, wszystko da się przeżyć, kiedy się kocha.

to jest aż niemożliwe, żeby ta Maleńka mogła mi dać aż taką Miłość!

a jednak... :)

 

 

kocham Cię, Linuś. i tak strasznie tęsknię :(

Ty wiesz, na co ja czekam. ale nie spieszy mi się.

to się stanie w swoim czasie.

jeszcze na chwilkę chcę TU zostać. nawet jeśli bez Ciebie.

ktoś musi wywracać tu tymi drutami dla takich maluchów jak Majunia...

czekam, czekam i nie boję się.

wiem, że w każdej chwili muszę być gotowa.

pamiętaj, jak bardzo Cię kocham! <3

 

Maja! Jestem z Tobą! Trzymaj się! :)

 

i dziękuję Forumowiczom moim. i co ja bym bez Was zrobiła?

no i Boskiej Annie Marii... :)

------------------------------------------------------------

 

kocham Cię, Linuś, kocham! :*

5


28 lipca 2006

dziękuję Ci, Kochana.

dzięki Tobie mam to wszystko.

dałaś mi Wiarę, która pokona mój strach.

dałaś mi Nadzieję, która zawieść nie może.

dałaś mi Miłość, która przetrzyma wszystko i zwycięży wszystko.

absolutnie wszystko.

pokazałaś mi jak należy cierpieć.

byłaś taka dzielna...

 

teraz Maja uczy mnie tego na nowo.

pamiętaj, żeby za Nią się modlić.

 

Karolinko, jesteś całym moim światem.

Ty to me jedyne Niebo...

 

'czekaj na wiatr, w górę niech uniesie Cię... nie musisz się bać, kiedy skrzydła Wiary masz...'

 

chyba właśnie zawiał TEN WIATR...

uwierzyłam chyba w to, że MOGĘ.

 

Ode mnie tak mało zależy tu

I dzień po dniu mija bezradnie w bezpiecznym milczeniu.

Czemu mi brak wiary, że mogę zmienić świat wokół mnie

Gdy tylko chcę?

Pamiętaj, że dobroć nawet w najgorszy czas,

Pomoże nam, ocali nas.

Ode mnie tak wiele zależy tu.

Każdego dnia rodzi się szansa na Miłość szczęśliwą.

 

dziękuję, Siostrzyczko.

tak strasznie za Tobą tęsknię :(

ale co zrobić? przecież nie mogę pozwolić by "dzień po dniu mijał bezdradnie..."

przecież mogę pomóc. mogę sprawić komuś radość.

tak jak potrafię.

a wszystko mam dzięki Tobie, wiesz?

nawet te moje druty ;)

 

3

25 lipca 2006

15 tygodni...

15 tygodni bliżej Nieba.

Już tyle czasu wędruję po Ziemi bez Ciebie i... wiadomo, jest trochę pod górkę... czasami bardziej, czasami mniej.

Chciałabym, żebyś tu była.

Wolałabym, żebyś nie umierała.

Lepiej by było, gdyby to wszystko się nie wydarzyło.

 

Ale to się już stało. Umarłaś i tyle.

A ja mogę tupać nogami, krzyczeć, że się nie zgadzam, płakać, prosić, chcieć cofnąć czas... Tak, ja to wszystko mogę robić, ale to i tak niczego nie zmieni.

Życia Ci już nie przywrócę.

 

Cierpienie, cierpienie, cierpienie... tutaj jest tylko cierpienie. Choroba, śmierć, wojny... To nie jest sprawiedliwe, nic a nic. NIE ZGADZAM SIĘ.

Muszę Ci to powiedzieć, Panie Boże. NIE ZGADZAM SIĘ z tym wszechogarniającym cierpieniem. Z tym, że ja się mogę nie zgadzać, nie? A Ty i tak swoje... No dobra. Załóżmy, że jednak masz w tym jakiś cel. Mówią, że cel uświęca środki. Oby to była prawda.

I ja w to wierzę.

Że wiesz co robisz.

Co wcale nie znaczy, że to mi się podoba!

 

Kocham Cię, Linko. Tak strasznie za Tobą tęsknię...

Proszę, przyszłaś na chwilkę tutaj pocierpieć, myśmy Cię tak mocno pokochali i On tak zwyczajnie sobie Ciebie zabrał Tam, bez słowa wyjaśnienia... Musiał poświęcić jedno życie, żebym ja zrozumiała po co tu jestem. Ale proszę, już tylko to jedno. Już trudno, stało się. Ale już nikogo tak nie zabieraj. Proszę... Proszę...

 

Jutro Maja ma zabieg. Kochany M., Ciebie wysyłam jutro do Mai na ten czas.

Maja, Ty jesteś taka dzielna! Kasiorek nigdy by nie potrafił być aż tak dzielnym. Linka też była bardzo dzielna, do końca. I Pawełek, i Zuzia... Chciałabym być tak dzielna, jak Wy...

Trzymaj się, Majcik! Wszystko będzie dobrze!

Kocham Cię...

1

23 lipca 2006

Linko Moja Najkochańsza! 

Proszę Cię, wstaw się za Mają! Chciałabym, żeby Jej się udało wyzdrowieć. Ona tak bardzo cierpi. Ty, Maleńka, wiesz najlepiej co to znaczy szpital i choroba... Pomódl się Tam za Nią. I za Jej Rodziców.

W nocy tak płakałam... Bo tęskniłam za Tobą, bo myślałam o Majuni i o innych chorych dzieciach i o tych, którzy je stracili. Dlaczego na świecie jest tyle cierpienia? Dlaczego tutaj jest tyle bólu i łez?

Już żadne inne sprawy nie wydają mi się ważne. To, czym jeszcze nie dawno tak bardzo bym się martwiła, dziś zdaje się nieważne. Patrząc na Ciebie, na Pawełka, Zuzię, na inne Aniołki oraz na Maję i inne chore maleństwa, moje małe kłopoty przestają isntnieć.

Nie wiem jeszcze co będę w przyszłości robić. Chciałabym jednak... i to jest moje największe marzenie... pomagać takim Maluchom, jak Wy. Czy może też jakimś niekochanym dzieciom? Chciałabym dać Komuś tę Miłość.

Tę Miłość, którą mam dzięki Tobie. Dziękuję Ci.

Kocham Cię i bardzo, bardzo tęsknię... :*

 

 

http://majcik.blog.onet.pl <- to blog o Majuni.

Maja! Trzymaj się cieplutko! Codziennie będę się za Ciebie modlić, a jestem pewna, że Linusia przekona Pana Boga, żeby pozwolił Ci wrócić do zdrówka! A mój M. (Anioł Stróż) ma teraz bojowe zadanie, codziennie do Ciebie przylatywać i szeptać Ci do uszka, że cały czas jestem z Tobą! :)

1

20 lipca 2006

sto dni.

sto dni tęsknoty.

sto dni łez.

sto dni Wiary, Nadziei i Miłości.

sto dni bliżej Nieba...

 

coś, czego jeszcze niedawno bym nie potrafiła znieść właśnie się stało. bo przeżyłam 100 dni bez Ciebie.

prawdopodobnie będę musiała przeżyć jeszcze wiele setek dni tu, zanim się spotkamy Tam.

 

i dla Ciebie je przeżyję jak najpiękniej.

 

choć nie będzie łatwo... :(

 

kocham Cię. najbardziej w całym Wszechświecie :*

2

18 lipca 2006

14 tygodni.

98 dni.

bez Ciebie.

 

wcale nie jest łatwo.

bo to tak strasznie boli.

a ja...

a oni...

a my wszyscy tak bardzo tęsknimy.

a Ty...

 

 

kocham Cię, Maleńka.

 

 

1

16 lipca 2006

wróciłam.

kocham moje miasto.

 

jestem już tylko Miłością.

 

dziękuję, M.

 

--------------------------------------

kocham Cię, Linuś.

1

04 lipca 2006

12 tygodni.

 

'...nie, Ty przecież, mnie nigdy nie usłyszysz, bo mój list cichszy jest od ciszy, wyszeptany, niepisany list. nie głośniej snu, nie głośniej łez, nie głośniej tchu zdyszanych serc... nagrywam Ci najcichszy gest- mój list... a w liście tym donoszę Ci- za mało sił, za ciężkie dni... za krótki sen, za długa noc, a kiedy śnię, śni mi się los, mój własny los... ach, gdybyś mogła przez świata zgiełk, przez szum i chłód usłyszeć mnie. och, gdybyś mogła i gdybyś była... jak mam szukać, jak mam znaleźć, gdy nie wiem czy, ani kim Ty jesteś... jak te słowa adresować mam?...'

 

Linko. Tak strasznie tęsknię :(

 

----------------------------------------------------------------------

aby zwolnić puls, aby rozprostować myśli, aby znaleźć lek na lęk, zniknę pośród pól i zanurzę cała w Ciszy, ona ma zbawienny dźwięk i tylko tu, gdzie każde źdźbło trawy ma swoje czułe miejsce, skleić się da życie, co pękło na pół...

nie, chyba się nie da. :(

ale mimo to znikam pośród mazowieckich pól na najbliższe kilkanaście dni. w tym czasie minie najpierw 13 tygodni, a potem 3 miesiące... z dala od Twojego grobu, będzie mi ciężko, Tam jest jakoś tak spokojnie...

a może dobrze mi zrobi taka zmiana otoczenia?

najbardziej się cieszę na to wieczorne spoglądanie w gwiazdy, tam jest takie czyste Niebo, nie to co u nas.

----------------------------------------------------------------------

jesteś... jesteś...

KOCHAM CIĘ.

1

02 lipca 2006

jutro miną 3 miesiące od naszego ostatniego spotkania.

wariuję bez Ciebie.

tęsknię...

 

kocham Cię. kocham Cię.

kocham Cię najbardziej na całym świecie.

nikogo nie umiem kochać tak jak Ciebie.

jesteś moim całym światem.

jesteś moim Niebem...

kocham Cię, kocham Cię.

kocham...

gibzon : :

ssa Komentarze (1)
27. listopada 2008 18:03:00
linkologia.pl spis.pl

hejka. ja to zawsze mam w życiu farta... w srode zjebal mi sie dysk twardy ;( no i teraz niemam juz nic ;( kompletnie wszystko sobie poszlo co tam mialam buuuuu ale niedlugo mam miec nowego wienc niedlugo bede miec neta na chacie :D niepowiem z kod pisze te note :P albo dobra... albo nie :P

Z    REALA

<hahaha>

no co:> jestem potrzebujonca :D niemam do kogo isc na neta no to se tu siedze :D:D:D lol a tak wogole to u mnie spoko, od mojego przyjazdu minol juz tydzien :( teraz juz mniej za tamtymi ludzmi tensknie ale i tak 28 sierpnia sie z nimi zobacze bo jest dzien wspolnoty :D ciekawe czy wszyscy bedom :D to dosc zastanbawiajonce :D no cuz konce po woli bo mi sie temay konczom :D paaaaaaaa :*:*:*

p.s. pozdrofki dla: Marcina (ktory dotrzymuje mi teraz towarzystwa :D), Sary, Basi, Rafala, Marka, Michała (Dj. Sevena dzienki za wiesz co :D) i Dareczka :D (caly czas o tobie zapominam) i dla mojego Sloneczka :*:*:* (Rafałka) i dla wszystkich z Jaworznej (poza kilkoma osobami ktorych niechce mi sie wymieniac :D)...

aNiA (11:07)

2 dzienkuje baldzo za komentazyki :*


11 lipca 2005
no i juz spowrotem ;( ja chec jeszcze ;(

siema. juz wrocilam z rekolekcji oazowych ;( szkoda zaczepiscie bylo no ale cuz :( wszystko co dobre szybko sie konczy jednym z minusow na tej oazie bylo to ze bylo ... 7 chlopcow :| no ale cuz nieliczy sie ilosc ale jakos :D:D:D hehehe ja to tylko o jednym zresztom jak zawsze :D:D:D bylo tam tez bardzo duzo dziewczyn okolo 25 hehehe :D albo i mniej ogulem to bylo yyy... gdzies 32 osoby ... lol... moze opowiem co nieco jeszcze zebyscie mieli co czytac w koncu tak dlugo noty niepisalam. no wienc: mojom animatorkom byla Monika Patyk jest the best na spotkaniach zawsze bylo duzo smiechu (ale to chyba przeze mnie i przez Anke ale to pomine) w mojej grupie bylo 5 dziewczyn tj.Ja, Ania Adamczyk, Alina Adamkiewicz, Ola Borkowska i Sylwia Cisielska. byla z nasz dosc szalona grupka ale najwiekszy balagan zawsze mialam Ja i Ania :D hehehe no co przecierz niekazdemu chce sie sprzontac <lol> naszym ksiendzem morderatorem byl ks. Paweł Dzieżkowski (anorektyk, chyba <lol>) i byla tam jeszcze siostra zakonna (no comment) i bylo ogolem 7 animatorow : Monika, Matylda, Gosia, Beata, Dorota i Ania (muzyczna animatorka) oraz kleryk Marcin, mieszkalismy w szkole podstawowej im. Mikolaja Kopernika niebylo tak zle dalo sie przezyc, bylo tam dwoch klerykow kl.Marcin (animator chlopcow) i kl. Tomek. niewiem co mam jeszcze napisac o tej oazie no dobra zmywam sie bo lecem na dworek paaaaaaaa:*:*:*

p.s. goronce pozdrowienia dla: Oli, Ani, Aliny, Moniki, Kasi, Klaudi, Oli, Asi, Ani, Tobiasza, Sławka, Michała, Michała i Michała oraz Artura 3m cie sie ludziska...

 

aNiA (19:47)
2 dzienkuje baldzo za komentazyki :*
gibzon : :

baranu Komentarze (1)
25. listopada 2008 23:06:00
linkologia.pl spis.pl

Hejka! Dzisiaj Dzień Niepodległości, ostatni dzień długiego weekendu. I teraz pasek notek się zmniejszy, bo nie będzie tyle czasu, bo przecież nauka itp. No nic miał być wiersz:

Samotność człowieka

Jest taka pora w życiu człowieka,

Że nawet gdy nikogo nie ma,

Na kogoś czeka.

Jest taka pora w życiu wiecznym,

Że nikt nie zaczeka na Ciebie z odejściem.

Są takie chwile i taki czas,

Że w końcu samotność otacza nas.

Z tego wiersza jest taki morał,

Że lepiej od razu umierać,

Niż w samotności konać.

Nie wiem czy on się wam podoba czy nie, ale jak nie to się nie dziwię. Może lepszy II rozdział opowiadania?

Rozdział II

Nareszcie dojechali do Wytwórni. Oczywiście przedtem w aucie toczyły się rozmowy na temat wpadki Chestera, który przepraszał już po raz setny. Udało mu się w końcu przekonać chłopaków o swojej niewinności. Mieli jechać na koncert do Warszawy! Nie mogli przecież zawieźć polskich fanów! Zaczęli ćwiczyć, lecz coś im nie wychodziło, i tym razem nie była to wina Chestera.

- Mike, co ci jest? - zapytał Chester.

- Nic, tylko... Przeczuwam coś złego.

- Ty sobie chyba żartujesz!? Jedziemy do Polski, a ty rezygnujesz!? Wiesz jakby nas znienawidzili fani!?

- Wcale nie mówię, że rezygnuje z koncertu, tylko, że... - przerwał, zadzwonił mu telefon. Odebrał, oczywiście kulturalnie pytając o pozwolenie. Nadeszła nowa zła wieść.

- ... stało się to, co przeczuwałem! Właśnie umarła moja ciotka i pogrzeb jest w dniu koncertu...

- To przełóż ten pogrzeb, albo nie idź! Mamy na wtedy być w Polsce! - zaczął Phoenix.

- Ja uważam, że Mike pójdzie na pogrzeb swojej cioci. Wszyscy pójdziemy. - odezwał się na to Chester.

- Dzieki, Chester, Ze jesteś ze mną.

- Spoko! Muszę się jakoś zrewanżować za uratowanie od fanów!

- Pamiętajmy, że nadal jest problem z Chesterem. - zaczął Rob.

- Jaki? - zdziwił się Chester.

- Gazety! I koncert.

- Aaa, ten problem... No, trudno, stało się, ale chyba nie zostawimy Mike'a w potrzebie! - upomniał Chester.

- Dobrze.

Następnego dnia, pogrzeb zaczął się dokładnie o tej godzinie, co koncert. Fain okropnie się zdziwili i zbuntowali. Dopiero po pogrzebie Chester przypomniał sobie, że mają ich zawiadomić.

- Halo? Tu Chester Bennington. NIestety wypadł nam dzisiaj pogrzeb cioci Mike'a i odwołujemy koncert.

- Co? Dopiero teraz mówisz! Zaraz fani urwą mi głowę... i wam może też!!! Wszyscy was opuszczą i gazety od razu o was napiszą...

- Trudno. Ja już skończyłem z panem rozmawiać, Dowidzenia.

- ...

Następnego dnia Chester, ponownie zaspany i spóźniony ustalił już dzień wcześniej z Mike'em rzeby on zadzwonił wcześniej. Ponieważ Mike nie zadzwonił, Chester odpuścił próbę. Wyszedł ostrożnie na dwór, lecz nikt nie patrzył na niego. Fani się odwrócili. kupił gazetę. Lecz w niej nic dobrego się nie pojawiło. Cała gazeta była poświęcona Linkin Park - jego zachowaniu wobec polskich fanów oraz wpadce Chestera. Wydawało się, że zespół rozpadł się na dobre. Chester szybko zadzwonił do Mike'a, a ten zaspany, jakby dopiero obudział się przez dzwonienie telefonu odebrał.

- Mike, ty jeszcze śpisz?

- Już nie. - odpowiedział irytująco Mike.

- Sory, ale co, nie ma próby?

- Co ty nie czytasz gazet?

- Niestety czytam.

- Zespół się rozpadł. Phoenix powiedział, że to wszystko nasza wina, a za nim poszła cała reszta i w Studiu zostałem sam.  Nie zbierzemy ich od nowa.

- Dlaczego?

- Po pierwsze, nie chcą mieć z nami nic wspólnego, a po drugie - nie mamy ani jednego fana.

- Ciężka sprawa, ale może... - nie dokończył, bo przerwał mu Mike.

- NIe Chester, nic już się nie da zrobić...

***

Piszcie w komciach czy podoba się wam moje opowiadanie, i czy jest sens je kontynuować. Pozdro dla wszystkich fanów Linkin Park!!!!

Wisieńka016 (14:34)

buuuu


10 listopada 2008
New nocia and Rozdział I

Hejka! Przed chwilą pisałam tą notkę, ale mi się komp zawiesił. No nic. Mam 2 wiersze i opowiadanie o Linkin Park dla was a, i jak by.ś mogła gaba95 mi zrobić nagłówek z Linkin Park? Teraz wiersze:

Przyjaźń

Przyjaźń - tak zwykłe słowo, tak wiele znaczy. Czy mówi to twój wróg, czy twój przyjaciel.

Przyjaźń - nikt jej nie szanuje. Choć, gdy mu źle to wykorzystuje.

Przyjaźń - Co to słowo znaczy? Czy ktoś poda mi pomocną dłoń? Czy mi wybaczy?

Wiersz pt. Samotność czlowieka dam w nast epnej noci, a teraz nie przedłużajmy. Opowiadanie.

 

I

Chester wstał wcześnie, lecz nie tak wcześnie, jak mu się zdawało. Zobaczył na budzik, i, dopiero teraz zauważył, ze wstał o godzinę za późno. Wstrząśniety, dopiero teraz sobie przypomniał, że Mike miał po niego przyjechać. Przecież bez niego nie przygotują się przed koncertem! Nie myśląc o niczym innym pobiegł do łazienki. Po wyjściu z niej, już ubrany myślał jak dostać się do studia.

"Przecież nie na nogach." - pomyślał - "Ktoś na pewno by mnie rozpoznał". - myślał dalej. - " Nie autem, jest u mechanika po ostatniej stłuczce z Christiną Aguilerą. Limuzyną? nIe. Od razu by wiedzieli kto jedzie. Wiem! Taxi".

 Chester natychmiast ubrał skórzany płaszcz i zeszłoroczne okulary. Dzwoniąc po taksówkę zmienił trochę głos. Zbiegł po schodach do holu hotelowego. Na szczęście nie było portiera. Wszedl za ladę i powiesił klucz na haczyku. Wybiegł już na ulicę, lecz taksówki nie było - odjechała. W końcu nie wiedział już co ze sobą zrobić i wlókł się po ulicach miasta.Widział parę limuzyn przejeżdżających ulicą. Nawet tą, którą zawsze wynajmował.

- Gdybym wynajął tą limuzynę, to dojechalbym i nic by się nie stało... - chciał pomyśleć, lecz powiedział na głos obok pewnej dziewczyny. Kobieta razpoznała w nim Chestera Bennington'a, i zaczęła krzyczeć te słowa:

- Hej! Słuchajcie1 To Chester Bennington!!! Z Linkin Park!!!

Nagle reporterzy i rzesze fanów rzuciły się na spotkanie z Chesterem. Nie było dla niego ratunku, tym bardziej, że zrobili mu zdjęcie do gazety. Nie miał już gdzie uciec, musiał zacząć się tłumaczyć. Miał już zacząć, lecz zrobił coś innego. Przedarł się przez fanów i reporterów i wskoczył do Jeep'a Mika jadąc już wprost do wytwórni Płytowej.

 

 

Wisieńka016 (10:44)
2 tak lepiej!

09 listopada 2008
Nowy wiersz się kłania.

Nowy wiersz! Żeby nie było, to sama wymyślam, bo jakiś to ma się talent. Mówią w szkole, że jestem strasznie nieśmiała. Ale czemu miałabym być taka na blogu? Tutaj nikt mnie nie widzi! Więc nie muszę. Dla mnie to fajnie! Dobra, teraz wiersz. Aha te dwa kotki na górze to maskotki bloga. Zapomniałam napisać. Wiersz:

 

Idę żółto-złocistymi polami,

A wiatr pokłon mi składa.

Lecz trzeba wracać, bo noc się zbliża

I Księżyc już świeci nie lada.

Ogromny Księżyc, towarzysz w drodze,

Oświetla zawsze mą drogę do domu.

Gdy idę spać, on nadal ze mną,

I pod oknem świeci u mego boku.

Wiem, to nie jest mój najlepszy wiersz. Ale nie zawsze mam wenę. Dam wam jeszcze coś.

OPOWIADANIE "Miecz i Topór" z tak samo zatytułowanej książki. Rozdział I

- Tak - rzekł Marvin do swej elfiej przyjaciółki - Nastał czas miecza i topora, Venno. Czas pogardy.

Venna, cały czas idąc przy swoim koniu mamrotała:

- ...Czas pogardy...miecza i topora...

- ...I białego zimna - Marvin dokańczając jej słowa, znieruchomiał. Zobaczył ogromne ptaki krążące nad jego głową.

- Irysy, Venna! To Irysy! Zabiją nas!

- Spokojnie - powiedziała Venna wyciągając miecz - Weź się w garść, Marvin.

Marvin schował się za głazem, nawet nie wyglądając zza niego. Po jakichś 10 minutach, Venna podeszła, mówiąc:

- Marvin, wyłaź zza kamienia, już nie żyją. Chyba, że boisz się trupów...

Niezbyt zadowolony słowami elfki, wylazł.

- Bardzo śmieszne. Nie mam miecza. Gdybym miał, to...

- schowałbyś się za jeszcze większym kamieniem. - rzekła Venna.

Marvin nie zwracając uwagi na nie zrozumienie jej słów pociągnął konia za uzdę i poszedł dalej. Venna zaśmiała się. Doganiając go zauważyła,że Marvin znów stoi.

- Co tym razem? Krwiożercze żółwie? Ropucha?

- Czekałem na ciebie. Patrz.

Tym razem Venna znieruchomiała.

- Zbliżamy się do Khorinis. - rzekł Marvin.

No, to był pierwszy rozdział mojej książeczki. Ona ma coś 7 rozdziałów, ale te dłuższe będę rozdzielała na części. Pewnie i tak nikt tego nie czyta...

Papa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!  

Wisieńka016 (15:45)
2 tak lepiej!

08 listopada 2008
Sesja i wiersz.

Właściwie, to nigdy nie dawałam na żaden blog moich fotek. Oprócz jednego. Ale teraz postaram się skombinować dla was parę fotek, jak wyjdzie:

Sorka, żadnych fotek. Jkai coś znajdę to dam do albumu. Aaa miałam dać maskotkę bloga, zaraz to zrobię, jak tylko wymyślę jakąś. Teraz spróbuje wam napisać o czymś. No, przecież nie o naszym zespole... o, pliska, zamawiajcie napisy. Może wierszyk?

Samotna Jesień

Idę ścieżką z liści kolorowych,

A wiatr wieje we wszystkie strony.

Kiedyż, a kiedyż to się uchronię

Od tych okropnych mrozów zimowych.

Jesień samotna, jak i ja sama,

Idzie, a w oczach ma smutek.

Kiedyż, a kiedyż się zima skończy,

Kiedyż, a kiedyż wyjść z ukrycia mogę.

Zima skończona, rok już przeminął,

Aż znowu doszedł do smutnej jesieni.

Kiedyż, a kiedyż powróci wiosna,

Kiedyż, a kiedyż to przeminęło.

Thanks, że czytacie. Buźka!

 

 

Wisieńka016 (18:02)
trochę mało...
Wierszyk.

Hejcia!

Właściwie to notkę z wierszem już napisałam, ale wyszłam i nie zapisałam. Na tym blogu nie piszę juz strasznych historii, bo nie potrafię. Umiem wymyślać niezłe wiersze, nieźle gram na keyboardzie, nieźle rysuję i nie mam takich złych pomysłów. Brtakuje mi tu waszych komci, i maskotki bloga, ale o nią si.ę nie martwcie. Zaraz napiszę wiersz, ale najpierw-proszę! Zamawiajcie, to wymyślę jeszcze coś- tyliko nie wiem co. Jeżeli podoba wam się maskotka bloga, to pliska komciajcie pod najnowszą notką. Najlepiej z zamówieniem, bo ja wprowadzam czarną listę.

Wiersz:

 

Wiatry i burze tyle siły nie mają,

Co zwykłe, ludzkie przetrwanie.

Kiedy ludzie tyle w wojnie cierpienia zniosą,

To nic ich już potem nie złamie.

Kiedy dziatki ich w wojnie krwawej polegną,

Wtedy słyszą ich głośnie wołanie.

Wołanie o pomoc, o dobrą duszę,

Która wtedy się zaopiekuje.

Kiedy ja muszę, muszę, muszę!

A myślą ojcowie: "gadanie!".

To tyle na dziś.

Papa!

gibzon : :

fafa Komentarze (3)
23. listopada 2008 12:27:00
linkologia.pl spis.pl

Post ten swój jakże wymowny temat,czy tam nagłówek,zawdzięcza siostrze Teresie,która to zażyczyła sobie taki oto tytuł,z nieznanych mi bliżej powodów. Ale coś w tym jednak jest,bo wszystko co dzieje sie ostatnimi czasy z naszym bractwem to po prostu cos tak wspaniałego,że JA PIERDOLE!

W chwili obecnej ogromny żal ściska moje serce,a to dlatego,że właśnie dziś skończył się WEEKEND W ALTANCE...przyznam szczerze,że jeszcze nie do konca to do mnie dociera,bo nadal znajduję sie w stanie aberracji umysłowej,ale to moze i lepiej...weekend ten był naprawdę wyjatkowy,tyle sie działo,że nie sposób wszystkiego tu napisać,zwłaszcza że wielu rzeczy sie nie pamięta...oczkonie udało nam się wytrwać w mocnym postanowieniu i ponownie zaczęłyśmy nawiedzać przeklęty bar,uznałysmy bowiem że jest to najlepsze miejsce na wypełnianie naszych siostrzanych obowiązków.

A więc w piątek po lekkiej zaprawie,udałyśmy się trabantem,wraz z kolegą Dyniosem i młodym Pepkiem,do przeklętego baru. Zaprawiła sie wówczas nawet nasza siostra Teresa,która od początku września trwała w głębokiej abstynencji,odmawiając wszelkich używek(czyt.przyjemności).W takim to stanie najwyższej szczęsliwości,spowodowanym spalonymi wcześniej liściami,poszłysmy w tany...haha.wszytsko było OK,OŁ RAJT,REGE TUNAJT, bawiłyśmy sie wysmienicie.Stało się równiez cos o czym musze tu napisać,bo jest to coś absolutnie fenomenalnego.Otóz nasza siostra Gabryjella,jak to zwykła czynic,zaznaczyła teren pozostawiając na polu swoje DNA  w postaci dwóch pawików.Po wydaleniu zbednych substancji z organizmu,siostra Gabryjella weszła do baru i wbiła przepięknego gwoździa będąc wówczas jedyna czopującą dziewczyną .Jej widok wzruszył mnie i siostre Teresę,zyskała ona wiele w naszych oczach i stwierdziłyśmy,że to kolejny nie lada wyczyn,na który stać tylko którąś z Sióstr...

Po tym jakże amarantowym a zarazem męczącym wieczorze(znaczy się nocy)cały następny dzien spedziłysmy w altance w towarzystwie Pepka,młodego Pepka,Daniela(kuzyna Pepka) i Dawida zwanego Czerwonym. Oni to uzupełniali poziom alkoholu w naszej krwi i częstowali zielonym specyfikiemoczkoPod wieczor trudno było nam ocenic stan,w którym się znajdujemy,wiadomo było tylko że jest zajebiściehehe około godziny 21 odważyłyśmy się wyjśc na światło dzienne,a może raczej światło księzyca,nie wiem,i wspólnie udałysmy sie do andrychowskich włości w wiadomym celu...od razu na wstępie postanowiłysmy rozruszac nieco atmosferę w naszym ulubionym przekletym lokalu i od razu zaczęłyśmy prezentować nasze umiejętności taneczne.Na początku dopadała nas słabość,lecz po wypiciu kilku kamikadze,paru piwek i innych trunków,zmęczenie przeszło zupełnie,także bawiłysmy się i zabawiałyśmy reszte ludzi siedzących w barze do godziny [chyba?] 3. Tak oto po kolejnym jakze udanym i wspaniałym wieczorze powrociłyśmy na teren altanki,gdzie mogłyśmy spokojnie połozyc sie spać. Siostra Gabryjella gotowała jeszcze zupe pomodorowa,ktorą miałam z nia spozywać,ale na skutek wielkiego zmęczenia i wycieńczenia,zasnęłam...jednakże rano posiliłyśmy się makaronem z sosem pomidorowym[bo tak własnie wyszła zupa]z siostra Teresą i wszystko było OK,OŁ RAJT,REGE TUNAJT. Chwile potem zjawił się Pepek ze swą dziewczyna Ulka i juz mogłyśmy uzupełnic niedobór procentów w organizmie swojskim winkiem.Ambrozji tej nie spożywała siostra Teresa,ktora postanowiła chyba jednak powrocić do swej abstynencji.

A propo tej właśnie abstynencji,jest to rzecz która niezmiernie martwi mnie i siostre Gabryjellę,a powodem naszego zmartwienia jest fakt,że siostra Teresa przechodzi z jednej skrajności w drugą,tzn.od głębokiej abstynencji do skrajnego alkoholizmu. Co jest,jak wiadomo,bardzo niezdrowe i na pewno bardziej szkodliwe niz regularne spozywanie trunków z róznym natęzeniem,zależnie od okazjioczko

Na tym może zakończę ten mój jakże daremny wywód.Pragne przeprosić wszytskich,którzy to czytaja,bo ja juz sama nie wiem o czym tu napisałam,a to dlatego,że jak juz chyba wspomniałam znajduje się nadal w stanie aberracji umysłowej.

Także proszę o wybaczenie i odpuszczenie win.Z wyrazami głębokiego szacunku i uznania,ślę Wam wszytskim siostrzane błogosławieństwo,

NIE SATELITA,NIE RAKIETA-NADCIĄGA NASZA KOMETA!

Siostra Paulina Elżbieta Perpetua

gibzon : :

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
2930311234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930311

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

afrina | dyziek | dysfunkcyjny-malkontent | day-after-day | kotkaaa | Mailing